ďťż

Użyzniacz Glebowy





SWL - 24 November 2009 - 14:48
Info nt. UG max - odnośnie wyników stosowania oraz skutków na polu...

Użyźniacz stosuję już od 2003roku - 21ha (gleby głównie 3 i4 klasy). Na żadne pole nie było nawiezione nawet 1kg wapna w żadnej postaci. Oczywiście pozostawiam wszystkie resztki pożniwne jak i słomę na polu i sieję poplony ozime (gorczycę). Nie stosuję obornika od 1995roku - likwidacja produkcji zwierzęcej. Na około 7ha pojawił się u mnie ostatnio "inny" kłopot,a mianowicie pH wzrosło do... 8,0 na skutek właśnie stosowania UGmax. Próby gleb (tak na marginesie pobieram) dwa razy do roku i nie obserwuję póki co "odebrania odsetek" za 10lat na polu w odniesieniu do zasobności. Zasobność w fosfor ustabilizowała się i kształtuje na poziomie wysoka/bardzo wysoka/średnia (średnia w momencie, kiedy np. próbki pobieram na wiosnę, około kwietnia i tam rośnie rzepak - jednak coś on pobiera), potas podobnie; natomiast zasobność w magnez wzrosła do poziomu wysokiego i bardzo wysokiego a odchylenia w praktyce są od tego poziomu niewielkie. Wydajność z 1ha kształtuje się podobnie od kilku lat np.: pszenica 7-9t, rzepak 3,8-4,5t. Dane są udokumentowane (wyniki pomiarów powierzchni pól do ARiMR - ktoś może powiedzieć tutaj można nieco przekłamywać - ale niestety nie podczas kontroli obszarowej! A i zakup nasion kwalifikowanych wraz z dokumentacją przekazywaną do ARR itd., no a wydajność z określonej powierzchni potwierdza faktura sprzedaży itd.), ponieważ interesuje mnie wynik finansowy "zamiany" stosowania nawozów sztucznych na UGmax. Na przestrzeni kilku lat stosowania zauważyłem również, iż uprawa staje się lżejsza, potrzeba mniej paliwa. Korzenie roślin są silniejsze i dłuższe niż w wariancie "bez UGmax" obserwowanym na sąsiadujących z moimi polach. I część nadziemna jest również o wiele wyższa. W roku bieżącym mogłem dobitnie to zauważyć w grochu. Odmiana Merlin, mająca "standardowo" ok. 70-80cm wysokości (i katalogowo też) wyrosła na prawie 1,5m; wydajność swoją drogą również była zadowalająca(około 4t - około ponieważ hodowla jeszcze nie odebrała, jak będę miał dane z faktury, wagi itp. mogę podać szczegóły).
Oczywiście zgodzę się z wieloma uwagami prezentowanymi w krótkiej dyskusji, odnośnie tego,że nasi dziadkowie nie potrzebowali UGmax i innych dodatków i im też rosło. Tylko nie mieli zatrutych gleb w takim stopniu jak my. Aby przekonać się o tym (jak mamy zatrute środowisko) można poprzeglądać materiały z konferencji dotyczących ochrony roślin w rolnictwie (leśnictwie, ogrodnictwie - stosowania chemicznych środków ochrony roślin) ale i raporty obrazujące pozostałości pestycydów w roślinach - o zgrozo nawet znajdowane są (i to wcale nie w odosobnionych przypadkach!) niedozwolone substancje w produktach tzw. "ekologicznych". Kolejną sprawą jest fakt, iż dziadkowie orkę i uprawę przeprowadzali głównie sprzętem lekkim typu "konie" ale nie mechaniczne - nie ugniatali gleby w takim stopniu jak ciągniki. Oczywiście stosowali również (w dużych majątkach) pługi przemieszczane od jednego do drugiego "parowca", tylko, że pług był ciągnięty na linie i ten "czołg" po polu też nie jeździł - ewentualnie na poprzecznikach (ale jeśli to było możliwe stawiano je na drogach). Kolejna sprawa odnośnie stosowania tego preparatu to ile nasi dziadkowie zbierali z 1ha? Można ponadto oczywiście zintensyfikować jego działanie, stosując odpowiedni płodozmian, oraz zmianowanie. Niestety, jak to zostało wspomniane "siedem razy zboże po zbożu" i to to samo (a nie materiał kwalifikowany) nie powinno skłaniać do euforii. Jednak przyspieszenie "zdrowienia" gleby i tak jest potrzebne nawet po stosowaniu kilka lat; po każdorazowej "aplikacji" chociażby pestycydów (nasi dziadkowie ich też nie stosowali - no może w minimalnym zakresie - ale nie radzę próbować obecnie tego wariantu) niestety gleba jest "żywa" i nieco wspomagania jak mogłem się przekonać jest jej potrzebne. To tak w dużym skrócie, oczywiście są prowadzone badania w jednostkach naukowych (niekoniecznie sponsorowane) bo i preparat jest dopuszczony do stosowania nie tylko w rolnictwie konwencjonalnym, ale tutaj już jest to inny temat.

Pozdrawiam

S.Łech




majranjd - 24 November 2009 - 15:46
Można kilka pytań do wypowiedzi wyżej?
Otóż:
1. Jakiej to są klasy bonitacyjnej gleby, ewentualnie jaki kompleks?
2. Jakie są warunki polowe, pogodowe w czasie zabiegu UG?
3. Jak wobec tego wzrostu pH. wytłmaczyć związki zachodzące pomiedzy pobieraniem składników pokarmowych przez rośliny z kompleksu sorpcyjnego a związków wchodzących w ten kompleks?

Kilka spostrzeżeń:
Z niezależnych badan wiem iż działanie w polowych warunkach UG i EM jest podobne do działania N na słomę czy to w postaci RSM (tę formę preferuje użytkownik @RSM32)czy kazdej innej. Resztę jesteśmy zobowiązani zapewnić my sami. Myslę że to trochę mało jak na taki fenomen tego preparatu...




marcinkopec - 25 November 2009 - 19:28
Witam
Mam kilka pytań do użytkownika SWL, który tak zachwala Użyźniacz glebowy:
1. Czy gleby wchodzące w skład twojego gospodarstwa mają dużą naturalną zawartość wapnia albo skała macierzysta jest bogata w wapń ? (wystarczy wykonać prosty test HCl)
2. Czy wapnowałeś kiedyś swoje pola wapnem którego średnica ziarenek była powyżej 1 mm (takie wapno może się rozkładać w glebie nawet 50 lat)
3. W jaki sposób pobierałeś próbki z pól - tak jak zaleca stacja chemiczno rolnicza, czy może z dowolnie upatrzonych miejsc.
4. Czy pomiary pH wykonywałeś kwasomierzem Helliga, czy też potencjometrycznie w laboratorium (KCl, woda)
5. Czy nie uważasz, że tak wysokie pH może być szkodliwe dla gleby i roślin (przyswajalność składników, naturalne pH słabszych gleb jest ok 5,5 do 6 i nie powinno być wyższe). Czy nie powinieneś zacząć zakwaszać gleby.
6. Czy oprócz Użyźniacza glebowego stosujesz również jakąś ochronę: herbicydy, fungicydy, insektycydy, regulatory wzrostu, inne biostymulatory (Asahi).
7. Czy nawadniasz swoje pola (niejednokrotnie słyszałem o plonach pszenicy 11- 12 ton z hektara po nawadnianiu)
8. Czy w przeszłości stosowałeś nawozy z Lubonia lub inne które zawierają fosfor w mało przyswajalnych formach i działają przez wiele lat (np. wieloskładnikowe o niskiej zawartości fosforu, mączka fosforytowa).
9. Jak duże pasy kontrolne pozostawiłeś na swoich polach żeby mieć chociaż trochę obiektywny punkt odniesienia ( w mojej okolicy są czarne ziemie na których rolnicy już od ponad 10 lat sieją tylko saletrę i osiągają plony pszenicy 6 - 7 ton wynika to z dużej naturalnej zasobności wspomnianych gleb).
10. Jak masz tak wszystko pomierzone i wyliczone to o ile mniej zużywasz paliwa na ha (łatwo obliczyć ilość litrów ropy na rok podzielić przez powierzchnie).
11. Czy wprowadziłeś jakieś nowe maszyny do uprawy lub może zmieniłeś głębokość zabiegów uprawowych albo może głęboszowałeś lub meliorowałeś swoje pola, założyłeś nowe opony do ciągnika.
12. Zastanawiam się nad jednym kiedy roślina będzie miała lepiej rozbudowany system korzeniowy np.: w sytuacji gdy wprowadzamy do gleby nawozy sztuczne na niezbyt dużą głębokość czy wtedy kiedy nie dajemy nawozów i roślina musi mocno rozbudowywać swój system korzeniowy, żeby mieć jakikolwiek pokarm.
13. Czy nie uważasz że obecny rok był sprzyjający dla motylkowych nie tylko w Twoim gospodarstwie ale również u sąsiadów ( dostatek wilgoci ), a propos czy groch Ci wyległ czy nie.
14. Czy nie uważasz, że w takich krajach jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania gleby są bardziej zatrute niż u nas w Polsce która jest postrzegana jako kraj o dość zdrowym środowisku nie tak jak w Szwecji, ale u nas jest całkiem całkiem.
15. Czemu uważasz że Twoja gleba była zatruta. Jakie miałeś z nią wcześniej problemy i jak myślisz czym były one spowodowane: Twoim działaniem czy może otaczającym go środowiskiem (zanieczyszczenia z fabryk, kwaśne deszcze itp.)
16. Jak wysokie nawożenie azotowe stosujesz w swoim gospodarstwie.
17. Czy próbowałeś czegoś innego zamiast Użyźniacza glebowego przed 2003 rokiem i jakie były efekty.
18. Czy uprawę wykonujesz ciągnikiem z przednim napędem (mniejsze ugniatanie gleby w stosunku do ciągnika z napędem na jedną oś)

Proszę odpowiedz na te pytania jeśli tylko możesz.

Pozdrawiam
Kopeć Marcin




SWL - 27 November 2009 - 21:55
Witam!

Oczywiście, że mogę odpowiedzieć... może nie od razu, ponieważ z uwagi na inne zajęcia niż w gospodarstwie nie mam stałego dostępu do sieci.

ad.1. Właśnie jestem na etapie sprawdzania tego elementu, ale z uwagi na to, iż opieram się raczej na co najmniej kilku źródłach informacje są nieco "wymijające" a to ze względu na dużą mozaikę a niestety średnia ze wszystkich próbek nie jest wiarygodna.
ad.2. Z tego co pamiętam było to głównie wapno z cukrowni, z którego również szybko zrezygnowałem - niestety wiele (często "niepopularnych") badań nie uważa go za super pomocne w gospodarstwie - to tak ujęcie dyplomatyczne.
ad.3. Co roku pobieram 6 prób z 21 ha zgodne z tym samym schematem (co do kształtu i powierzchni - 1 próba z ok. 3,5ha). Jak ktoś chce mieć wyniki nieobiektywne to można uzyskać w prosty sposób i bardzo dobre ale i bardzo złe.
ad. 4. Wszystkie próby zawsze wykonywane są w tym samym laboratorium w Poznaniu.
ad.5. Oczywiście! W przypadku strączkowych (nawet na poplon) np. łubin Boros nie był zbyt "chętny do współpracy". Trudno znaleźć w kraju opracowania szeroko traktujące o sytuacji w odniesieniu do wysokiego pH, ponieważ problemem jest raczej za niskie jak za wysokie. Ale sobie radzę, zakwasiłem i mam już w tym roku około 7.
ad.6. Naturalnie, że stosuję pestycydy, jak sygnalizowałem poprzednio bez nich nie da się obecnie funkcjonować w 100% - zawsze trafi się jakiś patogen. Niemniej jednak ograniczam je do minimum. Zauważyłem, iż można eliminować lub znacząco ograniczać regulatory wzrostu oraz ograniczać fungicydy. Co do herbicydów to w żyznej glebie rośnie się dobrze zarówno roślinie uprawnej, jak i chwastom - one sobie też lubią pobrać tego co potrzebują.
ad.7. Nie mam możliwości nawadniania pól i nigdy tego nie robiłem.
ad.8. W przeszłości na pewno były stosowane nawozy wieloskładnikowe zawierające P (oraz sól potasowa) jednak częściej z innych firm niż wymieniona (bez nazw, aby nie uprawiać kryptoreklamy). Ten wariant przećwiczyłem na kontroli - 1ha w pobliżu (około 700m dalej). Tam zasobność nie była taka wysoka - bez stosowania UG max (również bez stosowania P,K,Mg - bo co byłaby to za kontrola).
ad.9. Odpowiedź powyżej (uprawiane pole - kontrola - było nawożone wcześniej tak samo jak moje). Nie zastosowałem tam UG od razu, bo miałem wtedy mnóstwo obaw, czy to działa i czy nie będzie to wręcz destruktywne dla gleby. Obecnie osoba, której pole jest uprawiane nie ma przeciwwskazań, aby i na tym polu stosować UG.
ad.10. Takie podzielenie na powierzchnie nie zawsze jest obiektywne. Należy brać pod uwagę również wszystkie okoliczności - susza, nadmierne opady itp. i porównywać należy co najmniej lata podobne (oczywiście aby uzyskać obiektywny wynik). Tankowałem ten sam ciągnik do pełna przed pracą na tym samym polu (jak rok wcześniej, dwa lata itp.- ilość zakupionego paliwa nie trudno określić, jeśli mamy faktury i wnioskujemy o zwrot akcyzy).
ad.11. Maszyny pozostają bez zmian (pług, agregat ścierniskowy, brona talerzowa, agregat uprawowy itp). Głębokość zabiegów bez zmian (oczywiście na odchylenia rzędu 1,2cm niewiele można poradzić). Głęboszowane są jedynie ścieżki technologiczne, pola zmeliorowane pozostają bez zmian a 2/3 niezmeliorowanych nie zmieniło również swojego "statusu". Opony w zasadzie są takie, jak przy zakupie ciągnika (nie był nowy), przy transporcie jest wykorzystywany inny (bez przedniego napędu) więc na 20ha w pobliżu domu nie zużywają się one w zawrotnym tempie.
ad.12. To czy nawozy są dostępne, czy tez nie raczej określa badanie w stacji, niemniej jednak roślina mająca dostęp do składników pokarmowych jest dorodniejsza, ma więcej łuszczyn, strąków, kłosków itp. Oczywiście szukając pokarmu (i wody) jest zmuszona do rozbudowy systemu korzeniowego ale nie należy zapominać, że nawet przy takim systemie korzeniowym (brak składników "pod ręką") nie wydaje wysokich plonów - nie jest w stanie "wykarmić" nasion, które to służą do przetrwania i wydaje tyle, na ile ją stać.
ad.13. Tak obecny rok był sprzyjający dla motylkowych, groch wyległ dopiero po nawałnicy w lipcu, która nieco "położyła i rzepak". Niemniej jednak niedaleko plon, jak i jakość grochu była zdecydowanie różna (in minus). Nie należy zapomnieć tutaj też o innych bakteriach (NITRAGINA) w sytuacji, kiedy nie było strączkowych dość długo, zastosowanie tych bakterii jest również bardzo istotne, o czym można się przekonać praktycznie...
ad.14. Oczywiście, że w Niemczech, Francji, ale iw Danii gleby są bardziej zatrute niż u nas w Polsce. Niemniej jednak nie oszukujmy się, jeśli weźmiemy pod uwagę pozostałości chemicznych środków ochrony roślin (ŚOR) itp. to jest daleko od ideału. Im mniej chemii, tym lepiej - ale zupełnie bez niej obecnie także jest ciężko.
ad.15. Zatrucie gleby powoduje zamieranie życia biologicznego, brak jej przepuszczalności (powstają rozlewiska), nierozkładająca się słoma, więcej patogenów chorobowych, więcej uporczywych chwastów itp. W pobliżu raczej brak dużych fabryk (do Śląska to tutaj daleko) ale i duże ilości zanieczyszczeń nie były chyba decydujące, ponieważ te same fabryki w zasadzie do dziś są, albo... coś te zanieczyszczenia skutecznie neutralizuje...
ad. 16. W związku z programem rolno-środowiskowym nawet na rzepak nie więcej jak 150kg N (około 120-135kg), zboża odpowiednio mniej, strączkowe dawka "startowa". Jest to RSM.
ad.17. Przed 2003r.tylko sporadycznie były stosowane inne specyfiki, jednak na niewielkim obszarze (ok.1%). Stąd też nie mają one w zasadzie wpływu na obiektywność badań i obserwacji.
ad.18.Zawsze uprawę wykonuję (raczej ojciec, bo ma być jak na stole) ciągnikiem z przednim napędem - wspomnianym wyżej.

Odnośnie do dodatkowych uwag (innych użytkowników): klasa bonitacyjna 3 oraz 4, klasa agronomiczna gleby to 2 oraz 3 (gleby lekkie i średnie - przy "glinie" to ciekawe zjawisko).
Ponadto kilka uwag dodatkowych: zawsze przecież można spróbować sobie na określonym odcinku dany wariant; można sobie robić we własnym zakresie przeróżne kontrole; przeważnie najwartościowsze są własne obserwacje; niemniej jednak uważam, iż należy w niektórych sytuacjach stosować stare prawo marketingowe: "lepiej być pierwszym, niż lepszym" ale to każdy podejmuje decyzję u siebie. Nie należy obecnie zapominać o ciągle rosnących kosztach produkcji i (coraz drastyczniejszych) spadkach cen płodów rolnych, w tej sytuacji należy szukać dróg optymalizacji produkcji ale sprowadza się to najczęściej do obniżania kosztów - tylko w końcu do czego to doprowadzi? Stąd też "udalem się" w kierunku strączkowych, aby wyeliminować (lub znacznie ograniczyć) nawożenie azotem, ale to początek drogi...
Ale cieszy mnie dociekliwość innych, ponieważ jestem taki sam i na początku mało powiedziane, że byłem sceptycznie nastawiony do nowości z omawianego zakresu. "Nie darowałem" producentowi niczego, co moglem osobiście sprawdzić. Oczywiście sprawdzałem tylko zastosowanie w uprawianych roślinach i się przekonałem o skuteczności. Jeśli mamy brać pod uwagę obiektywizm to jak wcześniej podkreślałem należy samodzielnie sobie przeprowadzić badania, obserwacje i przekonać się naocznie - oczywiście "nie oszukując" siebie bo nie o to chyba chodzi. Jeśli będę w czymś mógł pomóż to chętnie pomogę.

Pozdrawiam

Sławomir Łech




pasio - 28 November 2009 - 17:52
Prysksz UGmax-em na bezpośrednio na ściernisko, czy w fazie wzrostu zbóż też?




SWL - 30 November 2009 - 15:25
Witam ponownie!

UG max stosuję i na ściernisko (0,3 l/ha) oraz na rośliny podczas wegetacji (0,6l/ha). Jednakże dostosowuję ten termin do przerw pomiędzy stosowaniem środków ochrony roślin (śor)i nawozów (RSM) - około 1 tydzień przerwy (przed i po).
Przepraszam, ale ostatnio nie ustosunkowałem się jeszcze do kilku pytań zadanych na forum, ale jak się spieszę to tak wychodzi (klasa bonitacyjna to cyfry rzymskie itd.). Odnośnie warunków stosowania UG max to staram się "wykorzystywać" pogodę i najlepiej w dni deszczowe lub pochmurne - na glebę (ściernisko) w dni deszczowe, na rośliny i w dni deszczowe ale i w pochmurne. Oczywiście podobnie jak stosowanie śor warunki mam zbliżone do tych zabiegów - pora, prędkość wiatru itp. Odnośnie uwag dotyczących pobierania składników z gleby w zależności od pH są publikowane badania ukazujące, iż jedne pierwiastki są przyswajalne przy wyższym pH, a inne przy niższym - "idealnego" brak. Odnośnie stosowania użyźniacza lub EM czy RSM na słomę to ja stosuję tylko użyźniacz i efekty są zadowalające - nie stosuję RSM. Jak wspominałem wcześniej ograniczam również azot (raczej preferuję jego nagromadzanie biologiczne), ale i zaczynam zajmować się innymi zagadnieniami typu biologicznych preparatów zwalczających określone agrofagi, aby połączyć te "wszystkie" mikroorganizmy i minimalizować koszty. Oczywiście na razie mam doświadczenia z użyźniaczem ale na tym nie kończę - przyjmuję to jako coś co ma być, jest, działa i szukam dalej innych rozwiązań "współgrających" z biologicznym aspektem produkcji rolniczej a i minimalizującym koszty.

Pozdrawiam

Sławomir Łech




jerzy - 30 November 2009 - 19:26
Drodzy koledzy SWL i MarcinKopec na początku bardzo chciałbym pochwalić za bardzo merytoryczną dyskusję. Jeżeli pozwolicie przyłączę się do niej. Ja też stosowałem Ugmax i mogę powiedzieć że efekty są takie że rzeczywiście uprawia się glębę lżej, po 2 latach stosowania pod pługiem czuć lekkość przewracanej skiby. Ugmax stosowałem na glebach świeżo kupionych lub dzierżawionych (z reguły tak wyjałowionych że poprzednikowi nie rodziło się nic , dosłownie nic, inaczej by nie ooddał). Moje zdanie jest takie że Ugmax jest takim pogotowiem ratunkowym na polu, aby wzmocnić życie biologiczne gleby, powinno się stosować na polach jednostronnie wyczerpanych, zdegradowanych np intensywnym szkółkarstwem. Nie chcę się powtarzać po kolegach ale zapominamy o płodozmianie, prawidłowej agrotechnice, racjonalnym nawożeniu itp. Kolejną rzeczą jest dbałość o zawartość próchnicy w glebie i wapnowanie oraz struktura gleby (gruzełkowata). Wszystkie te elementy własciwie połączone dają efekt w postaci dobrego plonu, to jest taki łańcuszek, próchnica decyduje o żyzności gleby, wapnowanie poprawia przyswajalność składników zawartych w próchnicy i w kompleksie sorpcyjnym a właściwa agrotechnika przygotowuje strukturę gleby, daje nasionom zarówno przestrzeń do kiełkowania i właściwą wiolgotność. To jest cała sztuka przygotować glebę do siewu nie przesuszając jej(widzę jak niektórzy bobrują ziemię po "ramę", pytam się po co ?, lub bronują w nieskończoność, poco ? nie wystarczą grabki za siewnikiem ?. Kolejna rzecz na takich ziemiach wyniszczonych najlepszym lekarzem jest roślina motylkowa lub rzepak, jak tylko stacja nasienna kontraktuje motylkowe to 2-3 ha przeznaczam pod motylkowe i zaprawiam nitraginą, po zbiorze wapnuję i sieję pszenicę, po orce takiego pola jestem w tak dobrym nastroju że wracam do domu w prawdzimym błogostanie. Potem się mnie pytają no jak to tam nic nie było na tym polu a u ciebie taka pszenica, ano trzeba zadbać o glebę.
Któryś z kolegów napisał żeby nie czytać sponsorowanych artykułów w pseudorolniczej literaturze. A tu się nie zgodzę wolę ten sponsorowany bo przynajmnie produkt ten jest profesjonalnie opisany co on jest wart, zaś dęte artykuły naukowowe profesorów z praktyką rolniczą mają niewiele wspólnego (widziałem notatki z wykładów mojego brata, sześć lat młodszy ode mnie a notatki takie same jak moje .) Jeżeli się mylę to proszę o krytykę a le popartą argumentami. pozdrawiam jerzy




marcinkopec - 01 December 2009 - 23:25
Witam ponownie,
Każdy z nas chciałby żeby na jego polu rośliny dużo lepiej plonowały (w szczególności lepiej niż u sąsiada :)) ale to nie jest łatwe i tanie. W nas polakach pokutuje często takie zjawisko że najczęściej rolnicy podpowiadają sobie źle albo nie udzielą informacji jak dokładnie osiągnęli sukces. Cieszę się, że na tym forum jest inaczej i możemy w większym gronie uczyć się nawzajem od siebie dzieląc się własną praktyką.
Wracając do tematu. Użytkownik SWL wspominał o dużej mozaikowatości gleb i o pobieraniu prób z powierzchni ok 3,5 ha myślę, że dobrze iż podpiera swoje obserwację próbkami gleb lecz obawiam się że mogą one być mało wiarygodne. Temat reprezentatywnych próbek był poruszany już na forum wiele razy. Natomiast co do wysokości plonów i warunków uprawy nie mogę się spierać i jeśli jest lepiej to nie pozostaje mi nic innego jak tylko wierzyć.
Chciałbym poruszyć dla odmiany temat doniesień literaturowych co do interesujących nas kwestii. Otóż Użyźniacz glebowy jak i EM nie są pierwszymi i jedynymi preparatami tego rodzaju na rynku. Pionierem był preparat o nazwie Fosfobakteryna (zarodniki bakterii Bacillus megaterium var. phosphaticum), stosowany szeroko na obszarze byłego ZSRR w latach 50 ubiegłego wieku. Jednakże za propagandą sukcesu działania tego nawozu bakteryjnego nie poszła sprzedaż z powodu słabych efektów w produkcji poza laboratorium. Znane są również takie preparaty biologiczne, jak: BPF, czyli nawóz z Bacillus circulans, uruchamiający fosfor i potas z gleby, produkowany w Republice Chińskiej oraz Azobacterin (produkcji Białoruskiej), nazywany nawozem z dodatkiem bakterii Azospirillum brasiliense, wspomagający przyswajanie azotu, stosowane oddzielnie, kompleksowo czy też wspólnie z nawozami mineralnymi, wpływają na wzmożenie wzrostu drzew, zwiększenie średniej powierzchni liści i ogólnej powierzchni liści jabłoni. Ponadto wpływają na zwiększenie się średniej masy owoców i poprawiają ich skład chemiczny. Preparaty biologiczne obniżają też istotnie kwasowość gleby do poziomu optymalnego dla jabłoni, a także zwiększają zawartość potasu, fosforu i próchnicy glebowej [Ryabtseva T. V., Kapichnikova N. G., Mikhailovskaya, N. A. 2005: Influence of soil application of biological and mineral fertilizers on the growth, yield, and fruit biochemical components of Charavnitsa apple, and on some agrochemical soil characteristics. Acta Sci. Pol. Hortorum Cultus, R.4, z.1, s. 59-67.].
Provide (Penicicillium bilaji) wspomaga uruchamianie uwstecznionego fosforu. Także kanadyjski TagTeam (Penicicillium bilaji, Rhizobium) uwalnia fosfor z nierozpuszczalnych form glebowych oraz wspomaga wiązanie azotu i rozwój korzeni. Natomiast B6 z Republiki Południowej Afryki (Bacillus subtillis, B. pumillis, B. laterosporus, B. chitonosporus, B. licheniformis, B. megaterium) wpływa na uwalnianie nieorganicznego P, wiązanie azotu, rozkład resztek pożniwnych oraz wzmacnianie reakcji obronnych roślin. Z kolei indyjski PHOSFERT (Azotobacter chroococcum, A. vinelandi, Bacillus megaterium var. phosphaticum) uwalnia fosfor z nierozpuszczalnych form glebowych, jest źródłem fitohormonów, witamin z grupy B i związków z aktywnością przeciwgrzybową oraz wiąże N2. Preparat Biosuper (Thiobacillus spp.) z Australii wpływa na mobilizacje P z granul mieszaniny fosforytów i siarki.
Jednym z najnowszych i wprowadzanym obecnie do produkcji biopreparatów jest V-mark z Hong Kongu (Azotobacter chroococcum, Bacillus megaterium, B. mucilaginosus, Glomus mosseae, G. intraradices), który uruchamia P i K, wiąże N oraz polepsza właściwości gleby [Kurek E., Ozimek E. 2008: Zwiększanie dostępności dla roślin fosforu obecnego w glebie metodami biologicznymi. Post. Nauk Rol., nr 2, s. 85-95].
Myślę, że nie zanudziłam was tymi informacjami. Poprzez przytoczenie tych doniesień chciałem tylko powiedzieć, że nikt w Polsce, że tak powiem "Ameryki nie odkrył" i że "Polacy nie gęsi" i swój nawóz bakteryjny mają.
Mam więcej informacji o EM i UGmax jeśli chcecie żebym przytoczył literaturę na ten temat mogę to zrobić lecz sam bez potrzeby, nie chce, żeby zbytnio nie zaśmiecać forum. W skrócie mogę napisać tylko, że preparaty te działają najlepiej w warunkach laboratoryjnych, na polach gdy jest bardzo dużo materii organicznej do przerobienia, a efekty ich działań nie zawsze są tak dobre jak subiektywne odczucia rolników.
Pozdrawiam
Kopeć Marcin




majranjd - 02 December 2009 - 00:10
Zainteresował mnie wątek o zaprawianiu nasion Nitraginą. Jaki jest koszt tego zabiegu?
W tym roku mieliśmy 3 ha w sumie bobowatych ( Łubin wąskolistny - Kalif i trochę grochu pastewnego w mieszance z nim), siejemy zawsze na najgorszych glebach, zdegradowanych, w tym roku był wyjątkowo ładny, bo był maj mokry. I tak zastanawiam się, nad doświadczeniem w przyszłym roku z nitraginą.

Co do UG, to moje największe obawy dotyczą właśnie samego zabiegu. Po żniwach nastają u nas letnio-jesienne okresy posuchy i wykonanie oprysku w tak niskiej polowej wilgotności gleby moim zdaniem mija się z celem. Miedzy innymi dlatego stosujemy azot pod roślinę ozimą, a nie na słomę. Może to zła praktyka...
A jeśli opryskiwać rośliny juz wegetujące? Co o tym myślicie?
Pozdrawiam!

PS. Marcin muszę kiedyś wpaść do Ciebie przejrzeć te Twoje pokaźne zbiory literaturowe :)




marcinkopec - 21 December 2009 - 18:32
Hej
Masz rację co do problemu z terminem stosowania UGmax podobnie sprawa wygląda w przypadku EM, a na dodatek Efektywne Mikroorganizmy należy wcześniej namnożyć co trwa ok 7 dni (chyba że kupisz już namnożone). Gdy stosowałem te preparaty to czekałem na deszczowe dni a jeśli te czekanie przedłużało się to w pochmurny dzień zaraz za opryskiwaczem uprawialiśmy glebę talerzówką. Jednym z sposobów częściowego ograniczenia tego problemu jest też zwiększenie ilości cieczy roboczej na hektar ale jak wiemy to zwiększa koszt zabiegu i podnosi jego pracochłonność.
Co do opryskiwania nawozami bakteryjnymi w trakcie wegetacji to jest ono korzystne według producentów, lecz efekty takiego stosowania są inne niż użycie doglebowe. Zabiegi nalistne mają wpływać według producentów EM i UGmax głównie na podniesienie zdrowotności roślin poprzez ograniczenie występowania chorób i szkodników. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że ma to swoje korzyści zwłaszcza w przypadku gospodarstw ekologicznych jak i ogródków działkowych. W rolnictwie konwencjonalnym według mojej wiedzy stosuje się te preparaty prewencyjnie, a jeśli ich działanie okaże się zbyt słabe dopiero używa się chemicznych środków ochrony roślin.
Co do terminu stosowania azotu to skłoniłbym się do opryskiwania słomy mocznikiem lub RSM w dalszej kolejności nawozy w postaci stałej. Z tego co pamiętam stosunek C/N jest najbardziej zachwiany w glebie tuż po wprowadzeniu do niej dużej ilości biomasy więc dlatego uznaje starą szkołę dawania azotu na słomę. A tak wogóle to deszczowe dni przy stosowaniu preparatów bakteryjnych mają zapobiec ginięciu bakterii które by wyschły na suchej powierzchni gleby, a przez to nie rozłożyłyby słomy. Natomiast bakterie żyjące naturalnie w glebie nie zginą od zbytniego przesuszenia wierzchniej warstwy tylko przejdą stopniowo w formy przetrwalnikowe. Tak więc przeprowadzając zabieg we właściwym terminie dbamy o to żeby stosowane przez nas preparaty mogły działać.

Jak myślicie co lepiej będzie działać na glebę co roku? (duże uogólnienie)
1. 0,9 l/ha UGmax za 126 zł
2. 40 l/ha EM aktywnego za 240 zł
3. 250 kg/ha nawozu wieloskładnikowego za 350 zł
4. Bogaty płodozmian z roślinami strączkowymi i międzyplonami oraz obornik co 4-5 lat za 0 zł

Na koniec przepraszam za dużą objętość postów, ale i tak uważam, że niekiedy nie wyczerpuje tematu do końca. Jestem początkujący i może już niebawem będę w stanie odpowiadać na posty jednym zdaniem.




TOREZ - 22 December 2009 - 19:00
Wszystkie wynalazki typu UG max, EM, PRP sol mają to do siebie, że efekty 100% są po kilku latach stosowania. Nie ukrywam, że koszty stosowania wyżej wymienionych produktów nie są niskie, a i nie neguje działania bo i efekty są. Po doliczeniu do nich kosztów nawozów PK uzbiera się niezła sumka. Jednak prawidłowy płodozmian, bądź chociaż trochę go przypominający (strączkowe, okopowe, motylkowe, min. raz na cztery lata), poplony, oraz wapnowanie co 5,6 lat znacznie ograniczają koszty produkcji i utrzymują glebę w należytej kulturze rolnej. Bez stosowania w.w. wynalazków.
Takie jest przynajmniej moje zdanie.




weterynarz - 07 January 2010 - 14:10
panowie a próbował może ktoś z was polepszacz glebowy robiony z mączek mięsno konstnych. skład mączka miesno kostna - 90% i wapno 10%




zenekc330 - 10 January 2010 - 17:59
mam pytanie czy mógłbym dać ten UG max na wiosnę przed wiosennym siewem, czy poczekać a i dać dopiero na ściernie




pk109 - 12 January 2010 - 22:37
jeśli możesz Marcin Kopeć to możesz wrzucić te informacje o EM i UG max
Z góry dziękuje
Piotr Kręzel




TOREZ - 14 January 2010 - 18:20
Zacznij od zastosowania przed uprawkami pożniwnymi.




marcinkopec - 19 January 2010 - 06:31
Hej
Do pk109. Spis książek i artykułów o EM i UGmax masz już wysłany na gg.
Pozdrawiam




Marciano - 20 January 2010 - 20:03
mogę tez prosić o te książki o EM i UGMax na gg lub maila?




Robertsuw - 24 January 2010 - 15:05
witam ostatnio rozmawiałem z przedstawicielem firmy Proagro która oferuje uzyzniacz glebowy HUMOBAK i BIOKAT słyszał ktos o tym




yacenty - 14 February 2010 - 11:12
hej,
z cyzm można połączyć UGmax na wiosnę?
na jesieni na sciernisko dałem 0.6l a teraz na wiosnę trzeba dać pozostałe 0.3 - pytanie tylko z czym połączyć ten zabieg tak aby ograniczyć koszty poszczegolnych zabiegów.




Bobek_Farmer - 14 February 2010 - 11:14
Lepiej dać osobno, bo ciężko określić, jak środek wpłynie na UGmax.




szmergiel - 14 February 2010 - 12:56
A Ja sie podlacze w sprawie UGmax,,mianowicie czytalem ze UGmax stosuje sie tez na obornik ido gnojowicy.W kwietniu mam miec dosarczone ok.100ton pomiotu kurzego i mysle wymieszac do niego troszke slomy zeby lepiej bylo rozwozic po zniwach.Jako ze nawoz bedzielezal 4 miesiacena pryzmie no chcialem podczas mieszani polewac UGmax zeby obornik tak nie smierdzial i nie ulatnily sze skladniki,czy to dobry pomysl?




strzymek - 14 February 2010 - 20:30
zajebiaszczy :)




HubertOjdana - 14 February 2010 - 21:43
@szmergiel ja dolewałem UGMAX do beczki gnojowicy. Na 17m3 wlałem jedno opakowanie 0,9l UGmax. Nawiozłem 7ha i od razu jak tylko ciągnik się zwolnił to zaorałem. Na efekty neistety bedzie trzeba troche poczekać, ale stosowanie UGmaxa z nawozami organicznymi jest chyba na porządku dziennym




szmergiel - 14 February 2010 - 22:21
Czyli nic zlego sie nie stanie i tylko moga byc pozytywne rezultaty.dzieki za info




LeF - 14 February 2010 - 22:33
@YacentY z niczym nie możesz łączyć UGmaxa. Zawiera on min. mikroorganizmy, które potraktowana innymi preparatami zginą i nie spełnią swego zadania. Należy także zastosować okres karencji między stosowaniem użyźniacza a innymi środkami (herbicyd, fungicyd, regulator wzrostu i witaminki). Tydzień przed UGmaxem i tydzień po nim żadnych nawozów i powyższych środków.




gregorius - 25 February 2010 - 18:04
ja zastanawiam sie właśnie nad UG tylko coś to da gdy zbieram słome i robie płodozmian, będą tego jakieś efekty?? oczywiście po kilku latach stosowania ;)




michalk - 15 March 2010 - 19:06
panowie jeszcze nie stosowalem nigdy powiedzcie mi jak z tym ruszyc czy cala dawke 1l na hektar na sciernisko moge dac nawet jak zbiore slome?? czy moge dac ug a potem zrobic podorywke?? powinienem robic podorywke zaraz po zjechaniu z pola opryskiwaczem czy powinienem troche odczekac??




jarki - 15 March 2010 - 20:46

Wszystkie wynalazki typu UG max, EM, PRP sol mają to do siebie, że efekty 100% są po kilku latach stosowania. Nie ukrywam, że koszty stosowania wyżej wymienionych produktów nie są niskie, a i nie neguje działania bo i efekty są. Po doliczeniu do nich kosztów nawozów PK uzbiera się niezła sumka. Jednak prawidłowy płodozmian, bądź chociaż trochę go przypominający (strączkowe, okopowe, motylkowe, min. raz na cztery lata), poplony, oraz wapnowanie co 5,6 lat znacznie ograniczają koszty produkcji i utrzymują glebę w należytej kulturze rolnej. Bez stosowania w.w. wynalazków.
Takie jest przynajmniej moje zdanie.

moje też :)
prawidłowa agrotechnika czyni cuda , świat istniał bez tych wynalazków i nadal będzie istniał :)




west - 15 March 2010 - 20:50
Szkoda zabawy z tymi wynalazkami, za duży koszt stosowania i ryzyko powodzenia ograniczone wieloma warunkami także trudno zastosować w optymalnym terminie. Zresztą na efekty trzeba czekać kilka lat jak piszą producenci zabezpieczając się w ten sposób przed ewentualnymi reklamacjami. Lepiej zadbać o prawidłowe wapnowanie i rozkład resztek pożniwnych czyli azot na słomę a próchnica i życie bilogiczne gleby samo się naturalnie ustabilizuje.




Lukaszjarm - 15 March 2010 - 20:53
ja stosowalem ug max na sciernie o.5L i teraz na wiosne 0,4L
sasiad to stosje i mowil ze na borakach cokrowych dalo to fajny efekt i teraz pryska kazda sciernie




west - 15 March 2010 - 21:06
fajny tzn. jaki chodzi o ekonomie, ile miał więcej w kieszeni?. Robił poletko kontrolne czy tylko mu się wydawało bo był lepszy rok.




Lukaszjarm - 15 March 2010 - 21:11
lepiej , szybciej rosna . a gosc ma pojecie bo ma 100ha i ma najlepsze plony w okolicy wszystko robi profesjonalnie . nawet na kazdym polu liczy obsade roslin na m2 i oblicza dawki nawozu probki gleby co jakis czas robi plony rzepaku ma lepsze niz niektorzy pszenicy a borakow muial w tym roku wiecej niz kilku plantatorow razem wzietych . u mnie na wiosce jest wzorem rolnia i jego boraki zawsze piuerwsze zakrywaja rzedy . ja sie na nim wzoruje . wszyscy sie smieja jak pryska i sypie nawozy a w zniwa szlak ich trafia jak on wozi przyczepy pelne a oni z jedna stoja w polu .




rafff24 - 15 March 2010 - 21:12
jeśli chodzi o plon pszenicy jarej w badaniach które przemknęły się w literaturze do mojej pracy mgr to UG czy EM jak zwał tak zwał to wzrost plonowania był rzędu 1 -2% i okazał się statystycznie nieistotny




jarki - 15 March 2010 - 21:20
i było warto płacić podatki na twoją naukę żeby to usłyszeć :)




Lukaszjarm - 15 March 2010 - 21:22
a ile lat na dzialce byl stosowany ug max bo wiadomo ze codow odrazu nie mozna sie spodziewac




west - 15 March 2010 - 21:26
Ja nie pytam czy jest dobrym rolnikiem bo jeżeli wszystko robi profesjonalnie czyli badania gleby, wapnowanie odpowiednie nawożenie i ochrona chemiczna. Wszystko zgodnie z zaleceniami i w terminach to nie dziwota że osiaga wysokie plony chwała mu za to. Pytam jaki efekt miał po zastosowaniu UG o ile wzrósł plon a co za tym idzie zysk z ha? Czy miał porównanie z kontrolą? Czy wzrost w porónaniu z kosztami dodatkowy przejazd opryskiwaczem + 129zł/ha środek był jak pisze rafff24 statystycznie nieistotny?




Lukaszjarm - 15 March 2010 - 21:28
dokladnie ci nie powiem bo boraki mnie nie interesuja . ale jak on to teraz na kazdym polu stosuje to msi byc oplacalne .




Bizonlove - 09 May 2010 - 17:07
A ja mam fajny sposób na badanie gleby czy jest kwaśna.Bierzemy grudkę ziemi polewamy ją kilkoma kroplami octu.Jeżeli grudka "burzy się" i powstają na niej pęcherzyki oznacza to ,że mamy dobrą, niekwaśną glebę a jeśli nie ma pęcherzyków i grudka się nie burzy oznacza to że gleba jest kwaśna.Sposób jest sprawdzony